Darmowy​ ​Program​ ​PIT​ ​dostarcza​ ​Instytut​ ​Wsparcia Organizacji​ ​Pozarządowych​ ​w​ ​ramach​ ​projektu​ ​PITax.pl​ ​dla​ ​OPP.

KRS

EVS Estonia: Tallinn jest teraz moim drugim domem

16.11.2012, EVS (Wolontariat Europejski)

Alicja Ostrowska podsumowuje Wolontariat Europejski w Estonii, na który wyjechała z ChSCh.

Wyjazd w nieznane

Moja przygoda z Wolontariatem Europejskim rozpoczęła się w lutym. Wiadomość o zakwalifikowaniu się bardzo mnie zaskoczyła i ucieszyła, gdyż od dawna marzyłam o tym, by wziąć udział w EVS-ie. Szukając odpowiadającego mi projektu, zwracałam uwagę bardziej na jego tematykę niż na miejsce, w jakim się odbywa. Tak więc muszę przyznać, że przed przyjazdem do Estonii niewiele o tym kraju wiedziałam. Szybko jednak przekonałam się, że mimo niewielkiej powierzchni kryje on w sobie bardzo wiele ciekawych miejsc oraz bogatą kulturę i tradycję.

Witamy na socjalistycznym blokowisku

Do Tallinna przyleciałam w zimny, lutowy wieczór i pierwsze wrażenie dotyczyło dzielnicy, w której miałam mieszkać – pełnej zaśnieżonych bloków z czasów socjalistycznych.
Wyglądem nie odbiegała zbytnio od polskich blokowisk tego typu; być może jedyna różnica polegała na tym, że dało się tam zauważyć dosyć dużo ludzi bezdomnych. Temperatura powietrza, ciągle oscylująca wokół 20 stopni mrozu, nie zachęcała do spacerów, aczkolwiek już nazajutrz wybraliśmy się na Stare Miasto w Tallinnie. Był to widok niezwykły i zupełnie nie przypominający innych europejskich „Starych Miast”. Średniowieczna atmosfera tego zaśnieżonego miejsca, pełnego wieżyczek, kościołów, brukowanych uliczek i niskich, kolorowych domów, pogrążona w zapachu prażonych orzechów dobiegającym z każdego kąta robiła niesamowite wrażenie, którego nigdy nie zapomnę.

Estońsko- i rosyjskojęzyczne przedszkolaki

Kilka dni po przyjeździe rozpoczęłam pracę w przedszkolu. Było ono dosyć duże, podzielone na wiele grup głównie pod względem wiekowym, lecz w skład mojej wchodziły dzieci od 2 do 7 lat i były estońskojęzyczne. Nie jest to wcale tak oczywiste w Tallinnie, gdyż około połowa mieszkańców jest pochodzenia rosyjskiego, mówi w swoim języku i dzieci rosyjskojęzyczne chodzą do osobnych przedszkoli.

Najbardziej skuteczna komunikacja niewerbalna;)

Na początku było mi trudno przyzwyczaić się do pracy, będąc otoczona ludźmi mówiącymi w niezrozumiałym języku. Dzieci opowiadały mi swoje historyjki lub zadawały pytania. Ja, niestety, nie mogłam ich zrozumieć, a wychowawczyni była zwykle zbyt zajęta, aby wszystko mi przetłumaczyć. 30-godzinny kurs językowy nie wystarczył, by nauczyć się tego pięknego, lecz bardzo skomplikowanego języka z odmianą trzynastu przypadków. Mimo to przedszkolaki były świetnymi lektorami i z pewnością nauczyły mnie najwięcej. Szybko też wykształciliśmy własny „system komunikacji”: dzieci zawsze potrafiły wytłumaczyć, czego chcą, niekoniecznie słowami; czasami dzięki pokazaniu ręką lub intonacji mogłam domyślić się, o co chodzi.

Polska flaga, nieutopienie marzanny;), krakowiaczek jeden, a nawet Janosik

Przedszkolaki od początku były zaciekawione tym, skąd pochodzę. Tak więc zaraz po przyjeździe przedstawiłam prezentację o naszym kraju, a potem dzieci rysowały polską flagę. Kiedy mroźna, estońska zima zaczęła ustępować i w końcu przyszła wiosna, zorganizowałam w przedszkolu topienie marzanny. Zwyczaj ten nie był tam nikomu znany, gdyż nie występuje w Estonii. Pomysł bardzo się wszystkim spodobał. Po przygotowaniu lalki dzieci same ją udekorowały i udaliśmy się na wycieczkę w celu pożegnania zimy. Mimo że lokalne władze zabroniły – jak nakazuje polski zwyczaj – utopienia palonej marzanny w jeziorze, wycieczka była bardzo udana; przedszkolaki śpiewały piosenki i świetnie się bawiły. Wiele radości sprawiła wszystkim nauka polskiego tańca – krakowiaka. Przed jej rozpoczęciem przygotowaliśmy razem krakowskie czapki i zaczęłam pokazywać kroki taneczne, które maluchy przyswoiły w krótkim czasie i jak zwykle chętnie. Wspomnę również o przedstawieniu na podstawie polskiej legendy o Janosiku, które zrealizowaliśmy w przedszkolu. Dzieci uczyły się swoich ról i piosenek około dwóch miesięcy, po upływie których odegrały je znakomicie przed rodzicami i nauczycielami w specjalnie przygotowanych kostiumach. Starałam się przybliżyć im polską kulturę, opowiadając niektóre bajki i legendy, a także ucząc gier i zabaw. Raz w tygodniu przeprowadzałam też lekcję języka polskiego, który przedszkolaki zapamiętywały bardzo szybko.

Imprezy… kulturalne

Poza codziennymi zajęciami w przedszkolu, w trakcie mojego wolontariatu udało mi się
współtworzyć wiele ciekawych wydarzeń. Były to m.in. prezentacje Polski i jej kultury przedstawione innym wolontariuszom w mojej organizacji goszczącej oraz w świetlicach młodzieżowych, pokazy polskich filmów, praca przy Międzynarodowym Festiwalu Linedance. Jednym z moich głównych zadań było przeprowadzanie wywiadów z wolontariuszami oraz ich opiekunami, a następnie przygotowywanie gazety, w której je zamieszczano. Udało mi się również nawiązać współpracę z Ambasadą RP w Tallinnie, która pomogła mi, podarowując dla przedszkola polskie bajki w języku estońskim oraz tłumacząc legendę o Janosiku. Z Ambasadą miałam kontakt jeszcze potem, promując nasz kraj podczas Dnia Europy oraz Dni Polskich w Tallinnie.

Klify, kamienne plaże, dziewicza natura… i studencka atmosfera

Udział w EVS-ie nie wiąże się jednak tylko z pracą. To również okazja do podróżowania, poznawania ludzi z całego świata i nawiązywania przyjaźni, czasami na całe życie. W trakcie mojego projektu udało mi się zwiedzić wiele ciekawych miejsc i przekonać się o tym, jak piękną przyrodę oraz oryginalną architekturę można zobaczyć w Estonii. Na pewno nigdy nie zapomnę malowniczej wyspy Pakri Saared i jej imponujących klifów, kamiennych plaży i nietkniętej ręką człowieka natury, jakie na niej widziałam. Zapamiętam też letnie, słoneczne dni w Pärnu oraz uniwersytecką atmosferę studenckiego miasta z bogatą tradycją w Tartu.

Tallinn jest teraz moim drugim domem

Mimo że osiem miesięcy w Estonii minęło tak szybko, spotkało mnie przez ten czas bardzo wiele pozytywnych zdarzeń. Tallinn jest teraz moim drugim domem, a kawałek Estonii i wszystkich kultur, jakie poznałam, zawsze będzie częścią mnie. Zdecydowanie polecam wszystkim wyjazd na EVS, a ja chętnie powtórzyłabym to raz jeszcze.

Zgłoś uwagę do strony

Ta strona używa plików Cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na ich używanie. Czytaj więcej »
Zamknij